piątek, 11 października 2019

Ostatnia noc Olivii. Christina McDonald

“– Posłuchaj, Olivio. Jesteś pewna, że chcesz to wiedzieć? Czasami prawda nie jest tym, czego oczekiwałaś. Kiedyś na zajęciach z psychologii moja prowadząca zrobiła doświadczenie. Zapytała nas, co byśmy woleli: szczęście czy prawdę. Większość́ osób wybrała szczęście.
– Nie ja – oznajmiłam z uporem. – Poza tym, to głupie. Prawda niesie szczęście.
Pokręciła głową.
– Niekoniecznie. Tak naprawdę, czasami niesie ze sobą coś zupełnie odwrotnego. Albo okazuje się, że prawda wcale nie jest tym, czego się spodziewałaś. Otwiera się wtedy puszkę Pandory i żałuje, że nie można tego cofnąć”


Czy sięgacie po książki, które opowiadają o trudnych relacjach między rodzicem, a dzieckiem?
Od kiedy zostałam mamą, zawsze mnie takie książki bardzo poruszają, dlatego nie często takowe czytam.

Jednak ostatnio zaryzykowałam i zdecydowałam się sięgnąć po thriller psychologiczny "Ostatnia noc Olivii". Ta historia wciągnęła mnie bez reszty! Nie mogłam się oderwać od tej książki.


Książka ukazuje trudną, przepełniona cierpieniem, ale również pełną miłości i nadziei historię Abi oraz jej nastoletniej córki Olivii, u której po dramatycznym wypadku (próbie samobójczej? a może ktoś chciał ją zamordować?) doszło do śmierci mózgu. Wkrótce okazuje się, że dziewczyna jest w ciąży. Aby ratować dziecko, lekarze muszą zostawić ją podłączoną do aparatury podtrzymującej życie.

Wydarzenia ukazane są na przemian z perspektywy Olivii, jak i matki dziewczyny.
Ich relacja choć nie była idealna, wydawała się być naprawdę dobra. Wiele ze sobą rozmawiały i były blisko. Ale jak się okazuje, zarówno matka, jak i córka miały przed sobą tajemnice... Rozmawiały dużo, ale nie o tym co tak naprawdę było dla nich najważniejsze i bolesne.
A może nie chciały słyszeć o tych naprawdę trudnych, przerywające ich spokojne życie sprawach? Bały się też, że gdy ujawnią niewygodną prawdę o sobie, zawiodą i zranią siebie nawzajem.
Matka pragnęła dla córki jak najlepiej, nie chciała by miała tak koszmarne dzieciństwo, jakiego sama doświadczyła, jednak bała się poruszać pewnych tematów, wolała udawać, że wszystko jest ok, przez co córka również miała obawy przed wyjawieniem tego, co ją dręczy. Nie chciała zburzyć idealnego wizerunku wspaniałej córeczki, jaki chciała widzieć jej mama.
A nie zawsze przecież jest kolorowo, nie można zamiatać problemów pod dywan, kiedy widzimy, że ktoś nam bliski, a szczególnie własne dziecko, daje rozpaczliwe znaki, że dzieje się coś niedobrego.

Historia ta daje do myślenia, szczególnie nam, rodzicom.
Czy umiemy lub będziemy potrafili rozmawiać z dziećmi, szczególnie tymi starszymi, w okresie dorastania? Czy uda nam się stworzyć taką atmosferę w rodzinie, by nasze pociechy umiały się przed nami otworzyć i zaufać nam, gdy wpadną w kłopoty? 

"Ostatnia noc Olivii" łamie serce, wzrusza, intryguje, zaskakuje i skłania do refleksji. Polecam zdecydowanie!


Ostatnia noc Olivii. Christina McDonald
Wydawnictwo: NieZwykłe
Liczba stron: 334
Data wydania: 02 października 2019 r.

11 komentarzy:

  1. W okresie dorastania moje dzieci były spokojne.
    Dopiero później zaczął się okres buntu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny thriller. To książka, która mocno mnie wciągnęła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ja bardzo rzadko sięgam po tego typu książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ale to nie tylko dla rodziców ta książka. Może napisałam recenzje zbyt jednostronnie, bo mam dzieci, ale to doskonały thriller psychologiczny dla każdego. Sama zresztą identyfikowałam się raz z matką, a raz z córką. ;) :)

      Usuń
  5. Książka nie do końca w moim stylu ale mojej przyjaciółce mogłaby się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja na razie nie sięgam po tego typu książki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka z refleksja sądzę, ze jest dla każdego kto chce zastanowić się głębiej nad sensem..

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta propozycja to nie tematyka ksiażek po które chętnie sięgam, ale chętnie bym ją przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  9. zdarza mi się czasami sięgać po takie książki opowiadające trudne relacje rodzinne, zazwyczaj dają dużo do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
  10. Okres buntu to wszystko przede mną. Chociaż moje dziecko już mi daje popalić. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz i Waszą obecność u mnie :)