środa, 19 kwietnia 2017

OILLAN BABY i MED+. Opinia i konkurs z nagrodami!

Z marką Oillan spotkałam się po raz pierwszy w 2009 roku, kiedy to poszukiwałam odpowiednich kosmetyków dla mojego najstarszego syna. Wówczas byłam trochę zagubiona. Czytałam różne opinie i ostatecznie mój wybór padł właśnie na Oillan. Kuba nie ma może jakieś bardzo problemowej skóry, ale wiadomo, jako noworodek,  a późnej niemowlę, wymagał jednak odpowiednich, łagodnych kosmetyków.
Przyznam, że z tych produktów, wybranych trochę „w ciemno”, byliśmy bardzo zadowoleni. I nadal jesteśmy, gdyż nasza przygoda z Oillan nie zakończyła się tylko na tym jednorazowym zakupie.

Stosowaliśmy też kosmetyki dla dzieci innych firm, niemniej Oillan cały czas pozostaje jedną z naszych ulubionych marek. Sama też z miłą chęcią sięgam po te produkty, zwłaszcza teraz, gdy jestem w ciąży – zarówno te z serii przeznaczonej typowo dla niemowląt, jak i z linii Oillan med+.


Oillan Baby to chyba najbardziej znana linia tej marki.
To hipoalergiczny program pielęgnacji dla noworodków oraz niemowląt od pierwszych dni życia, zapewniający skuteczną profilaktykę dysfunkcji niedojrzałej skóry.
Receptury Oillan Baby bazują na składnikach pochodzenia naturalnego i były testowane z udziałem osób z alergicznymi chorobami skóry.
Produkty (z wyjątkiem Kremu na ciemieniuchę, którego ja akurat nie miałam) nie zawierają silikonów, syntetycznych konserwantów, alkoholu, glikolu propylenowego oleju mineralnego i substancji ropopochodnych, SLES/SLS, substancji barwiących oraz zapachowych.

My znamy i stosujemy z Oillan Baby:
- Płyn do mycia i kąpieli 2 w 1
- Mleczko nawilżające
- Krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała
- Krem na odparzenia.



Płyn do mycia i kąpieli 2 w 1 stosowałam już od pierwszych dni przy synu, córce i teraz przy trzecim dziecku też pewnie po niego sięgniemy.
Niewielką ilość płynu wlewamy do wanienki wypełnionej wodą (temp. ok. 37°C) lub nanosimy na zwilżoną gąbkę. Konsystencja jest taka lekko żelowa. Można ten produkt też stosować do mycia włosów małych dzieci (nie podrażnia oczu). Skóra jest miękka, odświeżona i przyjemnie nawilżona.

Po kąpieli można zastosować mleczko nawilżające. Produkt zawiera oleje z awokado, ze słodkich migdałów będące źródłem kwasów omega 6 i 9 oraz masło shea, które przywraca równowagę lipidową skóry, wzmacniając jej naturalną barierę ochronną. Betaina i gliceryna natomiast odpowiedzialne są za prawidłowe nawilżenie skóry, zapobiegając jej przesuszeniu. D-pantenol i alantoina łagodzą podrażnienia i zaczerwienienia.
Mleczko ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza na skórze i szybko się wchłania. Ładnie natłuszcza, nawilża suche miejsca i łagodzi podrażnienia.

Do twarzy mamy jeszcze krem pielęgnacyjny, który w sumie tez można stosować do całego ciała. Zawiera masło shea (5%), glicerynę (4,8%), cucurbitynę, która łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia oraz kwasy omega-3 i omega-6, obecne w oleju z nasion rokitnika, mające wzmacniać i odbudowywać podrażniony naskórek. Konsystencję ma troszkę gęstszą od mleczka, niemniej nadal dość lekką. Wchłania się bardzo szybko.

Krem na odparzenia, to produkt do zadań specjalnych. Wiadomo przy małych dzieciach, które noszą pieluszki wszelakie podrażnienia mogą zdarzyć się częściej.
Produkt zawiera tlenek cynku (15%), który łagodzi podrażnienia i tworzy ochronę przed niepożądanym wpływem wilgoci oraz glicerynę (3,8%), trójglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego (4%) oraz oleje jojoba (3%) i słonecznikowy (1%).

Krem ten można stosować tak profilaktycznie, na oczyszczoną skórę pupy oraz miejsc stykających się z pieluszką. Faktycznie dość dobrze zabezpiecza skórę przed ewentualnymi podrażnieniami. Natomiast jeśli już przytrafi się jakieś widoczne odparzenie, to polecam jednak produkty o mocniejszym działaniu oraz konsultację ze specjalistą. My np. musieliśmy stosować dwukrotnie (raz przy synu, raz przy córce) specjalną maść robioną na zamówienie, na którą lekarz wypisał receptę.

Wszystkie te produkty jak najbardziej mogą stosować też i dorośli mający skórą wrażliwą, suchą i skłonną do alergii. Osobiście polecam je też dla kobiet w ciąży – u mnie się sprawdziły i nie zaszkodziły w żaden sposób.




Oillan med.+ to kolejna linią, którą moja rodzina bardzo lubi.
Produkty przeznaczone są  do pielęgnacji skóry suchej oraz wrażliwej, ale również i takiej, która boryka się z większymi problemami - dotkniętej schorzeniami dermatologicznymi (wspomagająco do farmakoterapii) – AZS, łuszczyca, egzema, rybia łuska. Wspomagają procesy regeneracji skóry. Dodatkowo natłuszczają, nawilżają oraz wygładzają naskórek. Tworzą taki delikatny film na powierzchni skóry, ograniczając przeznaskórkową utratą wody (TEWL).
Preparaty te były testowane dermatologicznie i alergologicznie pod nadzorem lekarzy klinicznych.
Kluczowym składnikiem aktywnym w tej linii jest ciekła parafina o wysokich stężeniach oraz mocznik.


Emulsja natłuszczająca do kąpieli dermatologicznej, może być stosowana zarówno u dorosłych, jak i dzieci (od 1. miesiąca życia).
Nie zawiera SLES/SLS, mydła dzięki czemu nie narusza naturalnej bariery ochronnej naskórka, parabenów, barwników i kompozycji zapachowej. Zawiera 64% ciekłej parafiny.
Skład: Paraffinum Liquidum, Isopropyl Myristate, Isopropyl Palmitate, C-12-13 Pareth-3, PEG-40 Sorbitan Peroleate, PEG-9 Laurate.
Wlewamy 1-3 nakrętki emulsji do ciepłej wody. Co ważne, ten produkt nie pozostawia osadu na wannie, choć barwi wodę na lekko mleczny kolor. Jak dla mnie, kąpiel przy użyciu tego produktu to sama przyjemność. Nie wysusza skory, koi ewentualne podrażnienia. Działa skutecznie, ale łagodnie.



Po kąpieli warto zastosować balsam intensywnie natłuszczający, który można używać również u dzieci od 3. miesiąca życia.
Składniki aktywne: kompleks natłuszczający (trójglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego, parafina ciekła, olej ogórecznika lekarskiego, masło shea), cucurbityna, alantoina, D-pantenol.
Balsam przynosi widocznie zauważalną ulgę suchej skórze. Polecany jest też dla osób z problemami dermatologicznymi. Niweluje szorstkość, łagodzi podrażnienia oraz świąd. Wzmacnia barierę ochronną i intensywnie nawilża. Konsystencja średnio gęsta. Można stosować 1-2 razy dziennie lub częściej zależnie od potrzeb.

Jeśli, podobnie jak ja i moja rodzina, lubicie produkty Oillan, mam dla Was 2 dobre wiadomości.

Niedawno rozpoczęła się ciekawa akcja promocyjna (szczegóły tu-klik) pod hasłem „Oillan kupujesz, podwójnie zyskujesz!”
Pierwsze 3000 osób, które w okresie od 1 kwietnia 2017 do 31 maja 2017, w aptece stacjonarnej kupią Oillan Baby lub Oillan Med+ za min. 70 zł, będą mogły wybrać sobie produkty marki Oillan o wartości 70 zł W PREZENCIE oraz wygrać dodatkowo tipi lub mięciutkie kocyki i poduszki minky.


Natomiast u mnie na blogu zapraszam na KONKURS,
gdzie możecie wygrać wspaniały zestaw produktów Oillan zawierający:
Płyn do mycia i kąpieli Oillan Baby, Mleczko nawilżające Oillan Baby, Krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała Oillan Baby oraz Emulsję Oillan Med+.

Co trzeba zrobić?
Odpowiedz w komentarzu pod tym postem na pytanie:
Jak dbasz o skórę swojego dziecka, jakie pielęgnacyjne rytuały lubicie najbardziej?

Konkurs trwa: od 19.04.2017 do 28.04.2017 (do godz. 23:59)

Wygrywa najciekawsza odpowiedź.
Wyniki postaram się ogłosić w ciągu najbliższych 2-3 dni, od zakończenia konkursu.


Szczegółowy regulamin konkursu znajdziecie pod tym linkiem KLIK.

Powodzenia!

19 komentarzy:

  1. Sama lubię od czasu do czasu stosować produkty dla dzieci :-) Na oskarżenia koniecznie krem Nivea :-) Tych produktów nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam jedynie Płyn do mycia i kąpieli 2w1. Bardzo dobry, w ogóle nie wysusza skóry dziecka . W przeciwieństwie do Sylveco który podrażnił skórę mojego syna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy urodził się mój syn bardzo chciałam żeby, szczególnie kąpiele były naszym rytuałem. Tak też się stało. Bardzo lubię gdy kąpiemy się razem i mój syn też to uwielbia. Miałam okazję przetestować już wiele kosmetyków Oillan, nie tylko dla dzieci. Sama używam także kremu przeciw rozstępom dla kobiet w ciąży. Zauważyłam także, że odkąd kąpię się z synem w płynie do kąpieli Olillan moja skóra jest na pewno bardziej miękka. Stąd mam pewność, że te kosmetyki są także dobre dla mojego dziecka. Używamy także kremu do twarzy i ciała dla dzieci ale raczej do wyjść na dwór, szczególnie w zimie, jak dotąd się sprawdza. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię ich produkty! Obecnie sama kilka testuje razem z córką, tak bo i ja ich regularnie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubimy, lubimy :) Do tej pory używaliśmy tylko produktów dla dzieci, ale wkrótce i ja się na coś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia, zastaw jest fantastyczny. Moja kuzynka właśnie urodziła Lenkę- ma 2 tygodnie więc te kosmetyki byłyby idealne dla maleństwa. Sama też bardzo lubię Oillan . Myślę, że najfajniejsze są wszystkie zabiegi związane z oczyszczaniem bo małe dzieci lubią wodę a ich skóra jest wyjątkowo delikatna. aby jej nie wysuszyć należy używać właśnie takich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam się za bardzo na produktach dla dzieci, ale widziałam że moja siostra używała np. Ziajki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny zestaw! Jako doświadczona mama trójki dzieci, która często boryka się z suchą skórą wiem że znalezienie odpowiednich kosmetyków do pielęgnacji delikatnej skóry to ciężki orzech do zgryzienia. Dla nas najważniejsze jest to, aby nie wysuszały skóry i można było je stosować przy atopowym zapaleniu skóry. Zdecydowanie ulubionym rytuałem jest wmasowywanie po kąpieli mleczka natłuszczającego, bo to przecież jest świetna zabawa :) Kosmetyki dla dzieci często stosuje także sama, bo wiem że są bezpieczne. Z przyjemnością powalczymy o taki zestaw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To właśnie moja córeczka powinna otrzymać zestaw kosmetyków OILLAN, ponieważ tak jak jej mamusia ma skórę skłonną do podrażnień! Zapewniam, że podczas naszych rytuałowych kąpieli, które bardzo lubimy próbowaliśmy już wielu kosmetyków, jednak żadne nie przynosiły pożądanych efektów i z każdym wiązały się jakieś złe doświadczenia podczas stosowania - raz była to zbyt wysuszona skóra, innym razem wysypka na ciele, podobnie jak u mamy! Skończyliśmy ze wszystkimi maściami, kremami, a nawet kąpielami w mleku - jeszcze nie odkryłem kosmetyków, które mogłyby ulżyć mojemu dziecku! Mimo to, nie poddaję się i chciałbym spróbować kosmetyków od OILLAN, bowiem być może to one okażą się tymi właściwymi i skóra mojej córeczki w końcu zazna ukojenia :)

    Poza tym gdyby kosmetyki od OILLAN umiały mówić, to by mi tak powiedziały...:
    1. Zabieraj nas na dotąd nieznane terytoria dziecięcego ciała, abyśmy mogli zaprowadzić na nich ład, obdarować je gładkością i nawilżeniem. Na początku możemy nie przynosić widocznych efektów, ale jeśli poużywacie nas chwilę to dzięki zdobytemu doświadczeniu popracujemy nad efektywniejszą pielęgnacją i staniemy się stróżami zdrowia dziecięcej skóry :)
    2. Nie odrzucajcie nas kiedy pojawią się nowi członkowie rodziny. Oni też są częścią naszej rodziny. Będziemy o nich dbali tak dobrze jak potrafimy i pielęgnowali tak dobrze jak umiemy.
    3. Ucz nas dbania o nowe części dziecięcego ciała. Uwielbiamy sprawiać dziecku przyjemność, dlatego ucz nas dbania o nowe powierzchnie ciała, o które chciałbyś, abyśmy dbali każdego dnia. Zapewnianie dziecku zdrowej skóry jest dla nas wspaniałym doświadczeniem, które kochamy tak samo jak moment, w którym wcierasz nas w jego ciało :)
    4. Bądź wyrozumiały w stosunku do nas. Potrzebujemy nieco czasu, aby w pełni zrozumieć czego ode nas oczekujesz. Jeszcze nie rozumiemy Twojego języka, ale naprawdę staramy się to zmienić!
    5. Ufaj nam - my ufamy Tobie! Skóra dziecka jest dla nas całym światem.
    6. Zostań z nami na zawsze. Wszystko stanie się gładsze, jędrniejsze i zdrowsze kiedy będziemy przy Tobie. Pamiętaj, uwielbiamy Cię!

    Zestaw kosmetyków od OILLAN być może jest ostatnią deską ratunku, by wieczorne kąpiele córeczki stały się czystą przyjemnością okraszoną uśmiechem, radością i zadowoleniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najprzyjemniejszy rytuał to kąpiel. Dbamy, żeby w wannie było dużo piany a zapewnia nam to dobry płyn do kąpieli przeznaczony specjalnie dla dzieci. Po kąpieli dokładnie osuszamy maleństwo ręcznikiem i wrażliwe miejsca nawilżamy kremikiem. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wypracowaliśmy plan codziennych, relaksacyjnych rytuałów... Włączamy ulubioną muzyczkę maluszka i zaczynamy od masażu Shantala. Brzuszek, rączki, nóżki... Małe, kochane paluszki... Właściwie nie wiem, kto bardziej się w tych chwilach relaksuje... To magiczny moment tylko dla nas. Kiedy skończymy do akcji wkracza Tata, który właśnie przygotował kąpiel z emolientami w roli głównej- wybieramy Płyn do mycia i kąpieli 2 w 1. A ja zmieniam się w asystentkę... Czuję się trochę jak instrumentariuszka na sali operacyjnej ;) Tata zaś sprawnie, swoimi pewnymi, męskimi dłońmi kąpie maluszka. Dzidzia to uwielbia, a my wiemy, że nawet w czasie kąpieli dajemy brzdącowi to co najlepsze... Jego wrażliwa skóra jest zadbana i nie ma podrażnień... A, gdy jakieś podrażnienie pojawia się na pupie, to wystarczy odrobina kremiku i juz po krzyku! Uwielbiam patrzeć na mojego brzcąca, kiedy wykąpany i zrelaksowany, otulony ręcznikiem zerka na nas... To nasze chwile szczęścia, gdy jesteśmy wszyscy razem...
    Wybraliśmy OILLAN, bo wiele koleżanek mu zaufało... i nie zawiedliśmy się! Od pierwszych dni życia dzidzi jest z nami i niebawem zaczniemy testować kolejne kosmetyki, bo wiek dzidzi już zacznie nam na to pozwalać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedź jest prosta. Z rytuałów pielęgnacyjnych nasz Bąbelek najbardziej lubi kąpiel (aczkolwiek ostatnimi czasy bardzo polubił gmeranie szczoteczką po ząbkach). Ba! Lubi to mało powiedziane! On ją kocha i czasem mam wrażenie, że cały dzień czeka tylko na nią :) A z samej już kąpieli najbardziej podoba mu się zachlapywanie całej łazienki - w tym celu staje przy brzegu wanny i wyrzuca z niej wszystkie swoje kąpielowe zabawki, skutecznie robiąc na łazienkowej podłodze istną powódź. Ale nie narzekam - dzięki temu podłoga jest wyjątkowo czysta ;)

    A jak dbamy o skórę dziecka? Przede wszystkim stosujemy zasadę minimalizmu - im mniej kosmetyków, którymi potraktujemy delikatną skórę naszego Bąbelka, tym mniej chemii się do niej dostanie. Od samego początku zatem stosujemy tylko jeden najbardziej naturalny kosmetyk (płyn do kąpieli), jaki udało nam się znaleźć na sklepowych półkach. Efekty są. Żadnych problemów skórnych nie zaobserwowaliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dwóch atopików w domku mam,więc o ich skórę bardzo dbam.Do kąpieli wlewam olejek do suchej i wrażliwej skóry i lekko obmywam i polewam ich ciałka.W międzyczasie bawimy się w wannie w wodne wulkany,tak żeby jak najdłużej w tym olejku posiedziały.Następnie smaruję im skórę emolientami i czekam aż wchłoną.Dbam też o to,żeby ich ubrania zawsze były czyste i wyprane w specjalnych detergentach do wrażliwej skóry.Gosia Woźniak

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dbam o skórę swojego dziecka, jakie pielęgnacyjne rytuały lubię najbardziej?

    Przede wszystkim utrzymuję jej naturalną gładkość i sprężystość. Nawet jeśli nie ma na niej żadnych otarć, odpowiednio ją natłuszczać i zapewniam skuteczną ochronę przed wysuszeniem. Małe dziecko nie potrzebuje do pielęgnacji wielu specyfików. Stosuję bezzapachowe mydełko, delikatne i niealergizujące. Po kąpieli używam oliwki lub mleczka nawilżającego.

    OdpowiedzUsuń
  15. A u nas kąpiel i pielęgnacja to nie lada wyzwanie...bo mamy bliźniaki!
    Kalinka i Franek to dwa łobuziaki, które wiercą się i kręcą przy każdej zmianie pieluszki, kąpieli czy masażu :) Ale maja już ponad 9 miesięcy, więc i my mamy wypracowane pewne codzienne schematy.
    Ja rozbieram dzieciaki i robię mleko, tata szykuje wanienkę, dodaje Oillan 2w1 (jest z nami od urodzenia do teraz).
    Jako pierwsza kąpie się Kalinka. Uwielbia jeść pianę i myć nią zeberki( naklejki na wanience). Następnie tata przejmuje Kalinę i wyciera ją, balsamuje (od urodzenia mleczko nawilżające Oillan)i wykonuje masaż Shantala, a mama czyli ja biorę się za Franka:)Ten nie je piany, za to lubi nurkować i chlapać wszystko dookoła( w tym mnie).Po kąpieli, dołączamy z Franiem do reszty ekipy i masujemy się. Czas trwania całości to ok 30 min...później mleczko i spanie:)Ufff ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nasz Miłosz po tygodniu od urodzenia zrobił się plamiasty. Okazało się, że to łojotowe zapalenie skóry. Wcześniejsze kąpiele w emoliencie, obmywanie twarzy przegotowaną wodą nie pomagały. Aktualnie stosujemy krochal dla niemowlaczków na całe ciałko, ziaję na ciemieniuchę do oczyszczenia skóry głowy, latopic do całego ciałka. Wyszliśmy z choroby po 3 tygodniach. Na naszej pielęgnacyjnej półeczce na pewno zostaje krem latopic do całego ciała. W dalszym ciągu szukamy zestawu, który byłby odpowiedni dla naszego maluszka do kąpieli i nawilżania ciałka. Nie chcielibyśmy żeby to paskudztwo wróciło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przy pierwszym dziecku stosowałam, właściwie do tej pory stosuje zasadę, że testuję wszystko najpierw na sobie, oczywiście nie dosłownie, bo pieluch nie mogłam przetestować, natomiast kosmetyki i jedzenie już tak. I w ten cudowny sposób zostałam ogromną fanką zupek warzywnych bez przypraw, pulpecików z indyka, jaglano bananowych ciastek i kosmetyków Oillan, pielęgnujący krem do twarzy i ciała jest zawsze w mojej torebce . A teraz, kiedy w brzuchu szaleje drugie Maleństwo wybór jest dla naszej rodziny oczywisty. Nasze ulubione rytuały pielęgnacyjne, które jednocześnie dbają o skórę naszego dziecka i moją przy okazji. Jeszcze w ciąży mąż wieczorami smarował mi brzuch opowiadając wymyślone bajki i mówiąc do brzuszka, teraz kiedy córka ma 20 miesięcy wieczory mijają nam na masażu z balsamowaniem i opowiadaniu historyjek, śmiechu przy tym mnóstwo a i córka opowiada już swoje bajki no i teraz znów razem smarujemy brzuch tym razem w trójkę. Drugim naszym rytuałem jest kremowanie twarzy, bardzo istotna czynność. Córka ma etap, że robi to, co rodzice, więc twarz kremujemy wszyscy razem, nie ma nic cudowniejszego niż rączki małej istotki, które dotykają Twojej twarzy uśmiechając się przy tym. To takie nasze zwyczaje, które pozwalają nam dbać o skórę i o siebie nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiesz, chyba trochę wstyd się przyznać, ale... nie umiałam być matką. Nie potrafiłam kochać swojego dziecka, widziałam w nim rozkrzyczanego noworodka domagającego się jedzenia. Wiem, to okropne, ale często spotykane i nie każdy ma odwagę się przyznać. Ale ja się przyznaję, bo znalazłam idealny sposób na rozwiązanie tego problemu. Bliskość, bliskość i jeszcze raz bliskość. A doskonałym momentem na bliskość był wieczorny rytuał pielęgnacyjny. Najpierw kąpiel, która zarówno mnie jak i moje dziecko niezwykle rozluźniała. Patrzyłam, jak leży spokojnie w wodzie i zaczynałam się uśmiechać, bo złe myśli odchodziły w niepamięć. Do kąpieli używałam zawsze emolientów, bo widziałam, że skóra malucha jest po nich najbardziej nawilżona. Potem przychodził czas na moją ulubioną część pielęgnacji. Kładłam maluszka na pleckach, rozgrzewałam w dłoni balsam i wcierałam w to maleńkie ciałko przy okazji wykonując masaż. Często przy tym myślałam, jak wielką rolą jest bycie matką. Bo cały los tego małego człowieka leżał w moich rękach. Gdy dotykałam jego delikatnych, nieporadnych dłoni zaczynałam odczuwać miłość, której tak bardzo mi brakowało. Te chwile stały się naszym rytuałem, mój synek rósł, ale nasze wieczory do dziś wyglądają tak samo. Z tym, że teraz synek wykąpany i ubrany w piżamkę, wiesza mi się na szyi mówiąc "Kocham Cię, Mamo".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz i Waszą obecność u mnie :)