wtorek, 3 maja 2016

Dlaczego tyjemy po ślubie?

Eksperci żywienia z Uniwersytetu w Północnej Karolinie, przeprowadzili badania, z których wynika, że gdy zdobywamy partnera, staramy się o niego – chudniemy, ale gdy już jesteśmy pewien czas w stabilnym związku lub po ślubie – tyjemy.

W sumie to nie  potrzeba do tego żadnych naukowych teorii czy badań, gdyż pewnie większość z nas zna ten problem z praktyki lub może zaobserwować w najbliższym otoczeniu.

Motyle w brzuchu, pierwszy etap zakochania się lub też moment starania się i zdobywania względów ukochanej osoby sprzyja chudnięciu. Emocje nas uskrzydlają. Zakochani żyją miłością. Nawet często nie myślimy o jedzeniu lub też nie jesteśmy w stanie zbyt dużo zjeść, ze względu na emocjonalny skręt w żołądku.


A kiedy zaczynamy tyć? Często po ślubie, kiedy to już nasz związek jest stabilny, pewny. Gdy czujemy, że zdobyliśmy partnera.

Dlaczego tak się dzieje, że tyjemy po ślubie i czy faktycznie tak jest u w większości par?

Wiele osób myśli – jesteśmy razem, mamy ślub, no to teraz już tak nie muszę się starać. Już nie muszę być taka/taki atrakcyjny, niż w czasie gdy poszukiwaliśmy wybranka.

Inna sprawa to po prostu wspólne, częstsze posiłki w gronie rodzinnym. Jedzenie zespala ludzi, daje poczucie bezpieczeństwa, wspólnoty.
Będąc singlem jemy, a to na mieście, a to u rodziców lub sobie coś tam niezbyt wyszukanego gotujemy. Czasem zupełnie odpuszczamy np. kolację i jemy choćby paluszki.

Po ślubie zaczynamy celebrować posiłki, wchodzimy w stały rytm – śniadania, obiady, kolacje. Staramy się gotować lepiej, smaczniej i więcej, zwłaszcza, jeśli przychodzą na świat dzieci.

I tu się pojawia kolejna kwestia – dojadanie po dzieciach. Kto z Was tak robi? Mnie się zdarzało, a to nie wpływa dobrze na figurę.

Ale zanim jeszcze maluchy się pojawią, to najpierw jest ciąża, gdzie też tyjemy. Nierzadko wraz z partnerem. I bywa, że kobieta po porodzie schudnie, a u męża już te dodatkowe kilogramy zostają.

Wspólne posiłki bywają też takim substytutem bliskości, więzi, która jednak często po ślubie słabnie. Zamiast rozmawiać, omówić dany problem - jemy.


Może się też zdarzyć, że nawet zupełnie nie świadomie, w pewien sposób tuczymy partnera, by stał się mniej atrakcyjny. Albo próbujemy właśnie dogadzać mu w sposób kulinarny, by wiedział, że lepszej kuchni, to on nie znajdzie już nigdzie indziej.

Zmienia się też nasz tryb życia. Zamiast pomykać na rowerku lub pieszo, jak za studenckich czasów, przesiadamy się do auta. Stajemy się bardziej wygodni i rzadziej, niż kiedyś, wychodzimy z domu.

Mam też wrażenie, że na dodatkowe kilogramy po ślubie u mężczyzny jest społeczne przyzwolenie, a wręcz akceptacja i komplementacja małżonki. O widać, że żona o ciebie dba i dobrze gotuje. Wydźwięk tych stwierdzeń jest pozytywny, a chudy mąż budzi czasem litość. Co żona nie umie gotować?
Natomiast w przypadku kobiet, które przytyły będąc już w małżeństwie, częściej mówi się, że przestała o siebie dbać. Złapała męża to już się nie stara wyglądać atrakcyjnie lub że nie może schudnąć po dziecku.
I gdzie tu sprawiedliwość?



Jednym z istotnych czynników jest też fakt, iż z wiekiem po prostu tyjemy, spada nasz metabolizm i trudniej nam utrzymać taką formę jak kiedyś.

Oczywiście nie ma co generalizować. W życiu bywa różnie.
Niemniej w samym stwierdzeniu, że tyjemy po ślubie jest część prawdy.

A jak jest u Was? Zgadzacie z tym, że po ślubie przybywa nam dodatkowych kilogramów?

70 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o mnie to nie mam problemów z tyciem. Nawet dwie ciąże mi nie pomogły złapać dodatkowych kilogramów. Po drugiej nawet schudłam i moja waga jest mniejsza niż sprzed ciąży. Jednak mężowi brzuszek rośnie ;)
    Zjadanie po dziecku znam oj znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że trzymasz formę. :)
      Oj, to dojadanie po dziecku może zgubić niejednego... ;))

      Usuń
  2. jestem chyba wyjątkiem, bo przed ślubem byłam gruba, a po ślubie no właśnie wszyscy co odwiedzają mojego bloga wiedzą i widzą jaka jestem:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ciut przybyło, ale z wagą 38 kilo w dniu ślubu, to chyba dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przy takiej wadze, to jak przybędzie kilka kilogramów, to tylko na plus. Takiej figury jak masz teraz, to nie jedna nastolatka może pozazdrościć. :) :)

      Usuń
  4. Trochę kilogramów z tytułu zwolnionego metabolizmu nie zaszkodzi, ważne żeby znać umiar i dbać o sylwetkę, mięśnie i zdrowie. :) To prawda, że jak facet jest szczupły to jest gadane że żona go nie karmi, a ciekawa jestem który facet dałby się zagłodzić. Jeśli chodzi o mnie, wolę szczupłych facetów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz też wielu facetów świetnie gotuje i to oni przejmują ster w kuchni, więc to takie stereotypowe gadanie, że np. utył na garnuszku żony. Ale nadal takie myślenie funkcjonuje.

      Usuń
  5. Oj tak. Masz 100% racji. Po ślubie niestety zazwyczaj tyjemy. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by jednak w końcu wziąć się za siebie. Nawet po ślubie warto być nie tylko atrakcyjnym, ale i zdrowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, nie warto ulegać temu stereotypowi, choćby i dla własnego samopoczucia oraz zdrowia. :))

      Usuń
  6. Stały związek nie sprzyja dobrej figurze to prawda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę że założenie że się zdobyło męża i nie trzeba już nic robić jest błędne. Trzeba cały czas się o siebie starać wzajemnie. A to że kobiecie przybędzie kilka kilogramów po ciąży jest normą, gorzej jeśli te kilogramy przychodzą z lenistwa i zaniedbania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ale są osoby i to niestety częściej są kobiety, które przestają o siebie dbać właśnie po ślubie.

      Usuń
  8. Trochę jest w tym prawdy, dlatego z wiekiem potrzeba uprawiać więcej sportów i układać odpowiednią dietę, nie mam tu na myśli, oczywiście żadnej diety cud, ale po prostu unikać fast foodów, jeść warzywa i owoce i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, odżywiać się z głową plus ruch. Więcej spacerów, a mniej jazdy autem. ;)

      Usuń
  9. U nas jest odwrotnie, schudliśmy trochę po ślubie, i dopiero po ślubie mój mąż zaczął chodzić na siłownię. Ja też nie ćwiczyłam wcześniej niż w małżeństwie. Właśnie dlatego, że jest stabilnie i nie stresuję się, to o wiele łatwiej utrzymać mi zdrowy tryb życia i dążyć do wymarzonej sylwetki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. To znaczy, że się dobrze dobraliście i nawzajem się motywujecie. :)

      Usuń
  10. To, co napisałaś o przyzwoleniu na tycie mężów, bo to dobrze świadczy o żonie przypomniało mi, że kiedyś było właśnie odwrotnie - jeśli żona miała sporo "tego i owego", to dobrze świadczyło o mężczyźnie, że jest w stanie utrzymać rodzinę w przybytku. :) Chociaż z drugiej strony to, że kobiety kiedyś były zaokrąglone mogło wynikać z permanentnych ciąż. Trudno rozstrzygnąć.
    Ale zagadnienie ciekawe - myślę, że byłby z tego fajny temat badania socjologicznego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, z takiego badania socjologicznego, mogłyby wyjść ciekawe wnioski. :)

      Usuń
  11. ja przytylam po porodzie ale sie usprawiedliwiam ze karmie piersia wiec moge zjesc wiecej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciąża to jedna z przyczyn dodatkowych kilogramów po ślubie. Niestety my kobiety łatwo nie mamy. ;)

      Usuń
  12. Patrz, do tej pory myślałam, że to stereotyp, a tu mnie kurcze przekonałaś :) Argumenty nie do zbicia, dobry post Lidko. NO i ten mem z cyckami, genialny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :))
      Stereotyp, ale jednak coś w nim jest niestety...

      Usuń
  13. Mam nadzieję,że mnie to nie czeka;) będę musiała się pilnować hehe .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Dużo też zależy od nas samych. :)

      Usuń
  14. Bardzo ciekawy post! To prawda, większość osób tyje po ślubie, choć osobiście ważę prawie tyle samo co przed ślubem, no może max 2 kg więcej. Przyznaję, że bardziej celebrujemy posiłki z mężem. Poza tym po 30-stce powoli zwalnia metabolizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, z wiekiem zwalnia metabolizm i musimy się bardziej pilnować... :)

      Usuń
  15. Ja jak na razie nie jestem po ślubie, ale myślę, że nie wszyscy tyją po ślubie, bo np moja siostra jest nadal bardzo szczuplutka, ale za to szwagier ma już trochę brzuszka ale siostra mówi, że teraz lepiej wygląda niż kilka lat temu jak to był za chudy aż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I super, pozdrowienia dla siostry. :) A ile jest po ślubie?

      Usuń
  16. Mysle, ze w duzej mierze zalezy to od osobowosci, zainteresowan, trybu zycia. Nigdy nie mialam problemow z waga, choc zdarzalo mi sie byc okragla bardziej, niz zazwyczaj. Po slubie i odchowaniu dziecka z pieluch zaczelam bardzo dbac o sylwetke. Regularnie cwicze i przestrzegam zbilansowanej diety. Traktuje to jako inwestycje w zdrowie i dobra sylwetke rowniez w przyszlosci. W granicach 40.urodzin kobiety momentalnie rosna, z racji spowolnienia metabolizmu. Mam nadzieje, ze utrzymywanie przez caly czas aktywnosci fizycznej pomoze mi tego uniknac. Ale masz racje, zwlaszcza w kwestii panow, ze po slubie robi sie ich bardzo czesto wiecej. A nasze spoleczenstwo, no coz, daleko nam jeszcze mentalnie do standartow europejskich,skoro szczuply maz = zla zona, a slodki grubasek o czerwonych policzkach to okaz zdrowia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to ujęłaś - ruch i dieta, jako inwestycja w siebie na kolejne lata. Z takim nastawieniem powinniśmy działać. Ale wiadomo w praktyce bywa różnie niestety.

      Usuń
  17. Ciekawie napisałaś, jest w tym wiele prawdy, stabilizacja sprzyja nabieraniu kg.
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Dlatego ja biore slub po 7 latach wspolnego mieszkania :P Mam nadzieje, ze przytycie mi nie grozi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi. ;) Jesteś już przygotowana, 7 lat to sporo czasu, można poznać wzajemne upodobania i przyzwyczajenia. :)

      Usuń
  19. mój chłopak już teraz dojada po mnie, aż się boję tego co będzie po ślubie, jestem wiecznie na diecie, raz chudnę, raz tyję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi. ;)Gorsze jest dojadanie po dzieciach, bo często zostawiają więcej i żal, by się jedzenie zmarnowało.

      Usuń
  20. hihihi...a moze dlatego, ze więcej stresu mamy i go zajadamy , no i w kuchni więcej siedzimy gotując dla rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to też być jedna z przyczyn, to prawda.

      Usuń
  21. Nie ma to jak wspólna motywacja :)
    Mi trochę po ciąży przybyło kg ale nie przeszkadza mi to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana byłam u Ciebie na blogu i wyglądasz świetnie. :)

      Usuń
  22. Też to zauważyłam po przeprowadzce do chłopaka - wspólne wieczory, film, wino i...chipsy. Fajnie jest sobie trochę dogodzić, ale warto też zastanowić się, czy naprawdę tylko zdobywanie faceta inspirowało nas do dbania o siebie? Najważniejsze to uświadomić sobie, że praca nad sobą ma przede wszystkim służyć naszemu zdrowiu i samopoczuciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to - zdrowie i ogólne samopoczucie jest ważne i powinno nas to motywować do działania.

      Usuń
  23. jestem 9 lat po ślubie i nie utyłam ani kilograma.
    To nie jest zasada, że kobiety po ślubie tyją.
    Ciekawy wpis kochana.

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie jest to zasada i bardzo dobrze. :)
      U mnie niestety zostało na plusie po drugiej ciąży i mimo ruchu, ćwiczeń, jak było tak jest. Jak uda mi się schudnąć, to za chwilę, bardzo szybko wracam do poprzedniej wagi. Możliwe, że tak już zostanie... Ale jeszcze nie daję za wygraną. ;p

      Usuń
  24. Ja po 1 ślubie schudłam i to bardzo, potem raz w dół, raz w górę, ale tylko trochę...
    Po 2 ślubie przytyłam trochę, ( maż wspaniale gotuje :) ),ale tak w ogóle, waga u mnie skacze.
    Jak się za siebie wezmę "ostro" potrafię schudnąć i 5 kilo...
    Dla mnie najważniejsze obecnie jest zdrowie, staram się, trzymać formę, ale w moim wieku to też trudne...
    Świetny post.;)
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówka zatem życzę i pozdrawiam :)

      Usuń
  25. Hehe, fajny post i te obrazki :P
    Ja przytyłam po ślubie bo mąż mnie zaczął rozpieszczać :D
    A tak na serio, to zawsze miałam skłonności do tycia niestety. Nadwagę miałam od dziecka.
    Przed ślubem schudłam 25 kilo ale to wróciło, co było do przewidzenia.
    Dla mnie mniejsze porcje nic dają. Muszę się głodzić albo być na bardzo restrykcyjnej diecie żeby schudnąć a kiedy tylko próbuję jeść normalnie to waga idzie w górę albo w najlepszym wypadku stoi w miejscu.
    Ostatnio zaczęłam leczyć tarczycę ale okaże się czy to mi pomoże w walce z kilogramami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarczyca często jest przyczyną problemów z wagą, zdrowie najważniejsze, także powodzenia w leczeniu. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze. :)

      Usuń
  26. Jest jeszcze jeden drobny szczegół... sex :) przed ślubem i po (ciąża itp) a to też spalanie kalorii hehe a poważnie, zgadzam się tak własnie jest. Jak widzę nasze zdjęcia przed i po...trochę przytyliśmy może nie jakoś bardzo, ale jednak. Na szczęście zauważyliśmy ten fakt w miarę wcześnie i staramy się jeść zdrowiej i mniej przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to zacząć w porę działać. :)))
      pozdrawiam

      Usuń
  27. Ja przytyłam zdecydowanie po ciąży. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to najczęstsza przyczyna dodatkowych kg po ślubie u kobiet, ale i mężczyzn też, którzy tyli w ciąży razem z partnerką. ;)

      Usuń
  28. A ja myślę, że to się w pewien sposób łączy ze średniowieczną kulturą bycia. Wtedy osoby zamożne, czyli w dzisiejszym tłumaczeniu; takie które mają stabilną sytuację finansową, maiły bardzo wielkie brzuchy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cofałabym się w tej kwestii aż do średniowiecza. ;) ;)
      Myślę, że już od dawna nie funkcjonuje zależność gruby-bogaty. Teraz większość osób mających mniejsze środki finansowe ma nadwagę, ponieważ je zbyt dużo węglowodanów, które są tańsze (ziemniaki, chleb).
      Głównym powodem jest niestety wiek, zwolniona przemiany materii, wygodny tryb życia (auto, mniej wychodzenia z domu) oraz celebrowanie posiłków w gronie rodzinnym.

      Usuń
  29. No, może kwestię ciąży odpuśćmy bo to inna inszość.
    Dlaczego tyjemy po ślubie? Mam jeszcze jedną teorię: bo mamy więcej pieniędzy :) Dobrobyt sprzyja obżarstwu. Mamy 2 pensje zamiast 1, robimy razem zakupy nie tylko z myślą o głównych posiłkach, ale i z myślą o wspólnych filmowych seansach ;- )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zwłaszcza te wieczorne seanse filmowe przy chipsach i piwku są bardzo zgubne. ;) ;)

      Usuń
  30. O to to to :-D No ale jest teraz za to moda >biegam bo lubię< I Ewka Chodakowska, mozna to spalić :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelka forma ruchu jest jak najbardziej mile widziana. ;) :)

      Usuń
  31. Jeszcze nie mamy w tej sferze doświadczenia, ale pewnie będzie tak, jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Też zauważyłam takie zjawisko.. u znajomych :) Nas, mimo, że już 5 lat po ślubie, na szczęście nie dotknęło jeszcze. Co ciekawe, rzeczywiście odkąd jesteśmy razem to więcej jemy - bo wspólne kolacje, wspólne obiady i jakoś tak się celebruje wspólny czas. Ale nie widzę by to wpłynęło na niego czy na mnie w żaden sposób :) Aż się boję ciąży bo wtedy już tak wesoło może nie być :D

    OdpowiedzUsuń
  33. W rok po ślubie nie mam ani jednego dodatkowego kilograma. Fakt, Ukochanemu przybyło kilka. U Niego wynika to jednak bardziej z tego, że z przyczyn zdrowotnych musiał przestać biegać. Wcześniej biegał po 40-50 km tygodniowo. Teraz organizmowi tego brakuje i od razu widać efekty w postaci zaokrąglonego brzuszka ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Chyba powinnam wyjsć za mąż bo ja jestem chudziną i chciałabym przytyć!:D

    OdpowiedzUsuń
  35. Mi się udało po ślubie nie przytyć, jednak dwie ciąże zrobiły swoje. Na szczęście szybko wróciłam do formy, co się mężowi nie udało ;) Z tą atrakcyjnoscią po ślubie to jednak prawda :P

    OdpowiedzUsuń
  36. Obecnie jestem chudsza z 3 kg niż przed ślubem, no ale wiem, ze z wiekiem może zmienić się mój metabolizm.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz i Waszą obecność u mnie :)

Ps. Reklamy kasuje, więc proszę o ich nie umieszczanie