poniedziałek, 21 maja 2018

Singielka w Londynie i Żywioły Lukrecji. Nowości z Wydawnictwa Lira

Dziś lekkie, zabawne i urokliwe, ale też dające do myślenia, książki z Wydawnictwa Lira, które czyta się jednym tchem. Idealne na wakacje lub leniwe, niedzielne popołudnie. Z ich pomocą, można oderwać się od szarej rzeczywistości.



"Singielka w Londynie" to debiut literacki młodej pisarki Marty Matulewicz.

Ewie, głównej bohaterce powieści nie układa się zbyt dobrze w życiu, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie uczuciowe. Jej partnerowi daleko do ideału. Postanawia zatem w końcu zakończyć związek z nieustannie zdradzającym ją chłopakiem i zmieć swoje dotychczasowe życie. Rezygnuje z pracy i pod wpływem impulsu decyduje się na wyjazd do Londynu, dokąd od dawna zaprasza ją przyjaciółka Zosia. Kobieta ma nadzieję, że tam spotka ją coś ciekawego i w końcu ułoży sobie życie. Jednak już na lotnisku nie wszystko idzie po jej myśli i Ewa zaczyna wątpić w słuszność swojej decyzji o wyjeździe. Potem jednak wcale nie jest lepiej. Bohaterka zalicza coraz to nowe wpadki, często są one bardzo zabawne, przynajmniej dla czytelnika. Ewa jednak nie poddaje się i zafascynowana nowym miejscem, idzie na przód, gotowa zmierzyć się z tym, co przyniesie jej los.

Autorka, która sama spędziła za granicą dziesięć lat, wplata też w fabułę opisy codzienności Londyńczyków oraz Polaków przybywających na obczyźnie. Obraz ten może czytelnika zaskoczyć. Marta Matulewicz subtelnie podkreślała też różnice kulturowe między Polakami a Anglikami.

W powieści nie zabrakło też wątku romansowego, który jednak rozwija się niespiesznie i bardzo ostrożnie, niemniej jest intrygujący.

Podczas lektury tej książce nie raz się uśmiechnęłam. Nie brak tu zabawnie opisanych sytuacji, a wiele z nich zaraża też czytelnika optymizmem. Pozytywne myślenie bowiem, nawet w beznadziejnych (pozornie) sytuacjach, potrafi człowieka wyprowadzić na dobrą drogę.
Niekiedy fabuła jest trochę przewidywalna, niemniej nie przeszkadzało mi to zbytnio. To lekka i przyjemna książka, a przy tym doskonały poprawiacz humoru. 


Żywioły Lukrecji stanowią trzeci tom cyklu o perypetiach tytułowej bohaterki o niespotykanym imieniu. Wielbicielki zmysłowego życia i zdrowego odżywania, która dynamicznie rozwija swoją kulinarną pasję i rozkwita w miłości.
Obecnie ta przebojowa, żywiołowa czterdziestolatka staje przed nowym życiowym wyzwaniem, przygotowuje się bowiem do narodzin swojego pierwszego dziecka. Niełatwo pogodzić jej niepokoje oraz dyskomfort towarzyszący ciąży, z rosnącym z ogromną prędkością zapotrzebowaniem na jej kulinarne warsztaty. Jak by tego było mało, nad życie uczuciowe Lukrecji nadciągają ciemne chmury. Jej ukochany Konstanty zdaje się mieć przed nią jakieś sekrety i coraz częściej gdzieś znika. Na szczęście zawsze obok niej są przyjaciółki, które potrafią przywrócić ją do pionu.

Książka Laury Adori wzrusza, śmieszy, ale też skłania do refleksji, a dodatkowo  pobudza apetyt. Nie brak tu bowiem opisów przepełnionych bogactwem smaków i zapachów.  Sporo się tutaj dzieje i nie ma miejsca na nudę.

Podobnie jak w poprzedniej części (recenzja tu klik), także i w tej, znajdziemy mnóstwo ciekawych powiedzonka oraz myśli bohaterek, takich w punkt, wartych zapamiętania. Jedne są zabawne, drugie abstrakcyjne, przez co intrygujące, a inne naprawdę dające do myślenia.

"Sukces jest drogą. Naszymi potknięciami i momentami, w których się podnosimy. Wszystkimi potrawami, które przesoliliśmy i próbowaliśmy potem dosłodzić. (…) Sukces to odwaga powiedzieć „Nie!”, gdy inni domagają się „Tak!”, a ty wiesz, że akurat nie masz go w sobie. Sukces to każdy najmniejszy ruch, który niesie nas ku życiu – takiemu, jakie wybrałyśmy."
"Użalanie się nad sobą jest gorsze od igrania z ogniem."


23 komentarze:

  1. Obie wydają się ciekawe. Mam nadzieję, że znajdę czas, aby sięgnąć choć po jedną z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa... te książki sa idealne dla mnie, uwielbiam takie. Już wiem co zakupie w najbliższym czasie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A u nie ostatnia część kwiatu paproci leci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Singielka bardziej do mnie przemawia, choć ostatnio mam bardzo mało czasu na czytanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę wszystkim, ktorzy maja czas na czytanie. U mnie, przy Martynce, moge o tym pomarzyć: )

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie czytam takich książek, ostatnio mam mało czasu więc sięgam jedynie po mojego ulubionego autora Jo Nesbo.

    OdpowiedzUsuń
  7. do mnie niedawno dotarła przesyłka z całą serią o Lukrecji więc jak tylko nadrobię zaległości wezmę się za Singielkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Juz sama okładka jest bardzo energetyczna😉

      Usuń
  9. Ja doszłam do momentu w którym muszę kupić większy dom, bo się w starym nie mieszczą książki.
    Zapraszam serdecznie na mój blog i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię książki, które czyta się jednym tchem! :) "Singielkę w Londynie" dodaję do mojej listy książek do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy tytuł idealny do zabrania w podróż :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Singielka w Londynie" brzmi fajnie z chęcią sięgnę po tą książkę

    OdpowiedzUsuń
  13. Co to za paletka widoczna na zdjęciach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EVELINE All in One BURN - ta paletka jest świetna.

      Usuń
  14. z chęcia przeczytalabym singielke

    OdpowiedzUsuń
  15. Singielka bardziej do mnie przemawia, niż ta druga książka

    OdpowiedzUsuń
  16. Obiek ksiazki zapowiadaja sie niezle :) jak ktos lubi takie watki to mysle ze warto przeczytac

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę znaleźć czas na książki i powrócić do ich czytania, może zacznę od takich lekkich jak te

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam tych książek, ani tego wydawnictwa, ale pierwsza propozycja mnie zaciekawiła. To idealna lektura na wakacyjne wyjazdy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnio mam mało czasu na czytanie książek:(

    OdpowiedzUsuń
  21. Przez te ślubne przygotowania w ogóle nie mam czasu na czytanie :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz i Waszą obecność u mnie :)