czwartek, 15 lutego 2018

6 miesięcy w potrójnym składzie, czyli pół roczku Jasia

Dziś nasz najmłodszy synek kończy już pół roku.
To niesamowite jak czas szybko pędzi.

Jaś jest bardzo towarzyski. Uwielbia być w centrum uwagi. Bacznie obserwuje swoje starsze rodzeństwo i aż się wyrywa, by już się z nimi pobawić. Opanował dobrze obroty z pleców na brzuch i odwrotnie. Trzeba go pilnować, bo jest w tych obrotach naprawdę szybki i łatwo może się sturlać.
Niestety w dzień dość mało śpi. Są to już tylko 2 (czasem 3) drzemki i to wcale nie takie długie. Jednak Kuba i Julka w tym wieku spali więcej. Widać szkoda mu czasu na sen. ;) Na szczęście w nocy ładnie śpi, choć jeszcze domaga się mleka. Zazwyczaj karmię go 2-3 razy.
Dietę rozszerzyliśmy już jakiś czas temu, Janek uwielbia różnego rodzaju obiadki, natomiast za kaszką nie przepada. ;)
Jak na razie (odpukać) omijają go też choroby, raz tylko miał katar. W tym sezonie ogólnie się dobrze trzymamy. Dzieci po za katarem, czy np. 2 dniową lekką niedyspozycją nie chorowały. Ja w ogóle. Oby tak dalej.


Często dostaje pytania jak radzę sobie z trójką dzieci i jak znajduję czas np. na czytanie, ćwiczenia czy pisanie na blogu.
Nie mam niestety złotej recepty.
Doba jest dla mnie zbyt krótka, ale staram się jakoś tak ułożyć sobie plan dnia, by ogarnąć i wykonać przynajmniej część z zaplanowanych rzeczy.
Staram się planować wszystko, ale z bardzo krótkim wyprzedzeniem.
Chciałam układać sobie tygodniowy harmonogram, ale przy trójce dzieci i częstej nieprzewidywalności nie sprawdziło się to. Zazwyczaj wieczorem kreślę sobie w kalendarzu plan na następny dzień. Mam oczywiście też takie ważne zadania, zaplanowane od dłuższego czasu wydarzenia czy sprawy (teoretycznie) nie do ruszenia i wokół nich układam te drobniejsze, codzienne. To jest taka baza. Ale czy wszystko uda mi się zrealizować, to już inna sprawa. Niektóre rzeczy odpuszczam, a czasem w chwili przypływu nagłej energii oraz wolnego czasu nadrabiam i na przykład przygotowuję sobie kilka wpisów, które później będę mogła opublikować na blogu przez najbliższe dni. ;)
Staram się też kierować zasadą 1 minuty, którą wpajam też dzieciom czyli "To, czego zrobienie zajmie Ci minutę lub mniej - zrób od razu".
Gdy widzę, że np. leży papierek/zabawka/brudny kubek na stole - odkładam tę rzecz, gdzie jej miejsce.
Ta zasada naprawdę ułatwia życie. Wystarczy chwila zapomnienia i zaczyna się chaos. A bałagan wpływa na mnie dołująco i odbiera energię. Przy dzieciach nie da się co prawda mieć wszystkiego poukładanego i wysprzątanego na błysk, ale co innego lekki nieporządek, a co innego mega bajzel.

Nie ukrywam też, że lepiej jest mi wszystko ogarnąć, kiedy mąż jest w domu. Działamy razem, dzielimy się obowiązkami. Wówczas też i łatwiej jest o czas dla siebie. Wiadomo. Chwilę oddechu można też złapać, gdy odwiedzą nas dziadkowie. Nawet jeśli zajmą się dziećmi przez godzinę, to już można w tym czasie sporo zdziałać.

Ważny jest tzw. złoty środek. Nie stawiać sobie zbyt wygórowanych wymagań, ale z drugiej strony starać się ogarnąć jak najwięcej z zaplanowanych na dany dzień zadań. Z tym, że nie może też być ich bardzo dużo, bo się szybko wypalimy. Wszystko z głową.
No i główna zasada. Najważniejszy jest człowiek. Rodzina, relacje, bliskość, rozmowa. :)


53 komentarze:

  1. Słodziak, rośnie jak na drożdżach! :) Dobrze, że jesteście wszyscy zdrowi :) Ja niedługo dopiero powitam maluszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zdrowie jest najważniejsze.
      Powodzenia Kochana. :)

      Usuń
  2. Boziu, ale ten czas leci <3 Kochane dzieciaki <3 Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale macie wesołą gromadkę! Podziwiam :) My mamy niespełna dwuletniego synka i na razie on pochłania nam tyle energii, że nie wiem czy starczyłoby jej dla choćby drugiego malucha :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy był tylko starszy syn to też na nic nie miałam czasu, był bardzo absorbujący. A potem kiedy była już dwójka zyskałam w końcu czas dla siebie - po prostu bawili się razem, a ja tylko nadzorowałam. Nie ma jak rodzeństwo.

      Usuń
  4. ooo taką zasadę 1 minuty muszę wdrożyć u mnie w domu w życie :)
    Słodziaki te Twoje dzieciaki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudno nie być twoarzyskim z takim fajnym rodzeństwem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja powiem krótko :D Podziwiam i zazdroszczę ;* Dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bałagan też mnie dołuje i rozprasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ładnym otoczeniu człowiek się lepiej czuje, a w bałagan jednak wpływa źle na nastrój.

      Usuń
  8. Cudowne dzieciaczki. Przemiło oglądać tak radosne rodzeństwo. Jasiu rośnie jak na drożdżach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale nieboraczek już duży. Za szybko czas ucieka. Nasz Kuba za miesiąc skończy rok!mam podobnie z planowaniem:nakreslam góra dzień do przodu, bo życie i tak mocno nie raz weryfikuje nasze plany. Jesteś wspaniałą mamą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rośnie szybko.
      Dziękuję Kochana. :*
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  10. Sto lat dla Jasia i jego mamy! ;-) Też od razu się denerwuję, gdy mam bałagan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bałagan źle wpływa na moje samopoczucie, po za tym miło jest spędzać czas w przyjemnym wnętrzu. :)

      Usuń
  11. U mnie dwójka, i przyznam że bywa ciężko, ale zauważyłam że im więcej mam na głowie tym bardziej zorganizowana jestem 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Gdy był tylko Kuba to na wszystko brakowało mi czasu, a teraz mam lepiej zorganizowany dzień. Po za tym starsze dzieci często razem spędzają czas, są już całkiem samodzielne, zwłaszcza syn, który dużo mi pomaga.

      Usuń
  12. Cudne masz dzieci. Wspaniale sobie radzisz. Pozdrawiam serdecznie Danka

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam. Ja przy 2 ledwo daje rade, a bloguje zazwyczaj nocami kiedy dzieciaki spia. Brawo Ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zazwyczaj wieczorem, jak śpią lub gdy np. gdzieś mąż zabrał starszaki, a Jaś ma drzemkę.

      Usuń
  14. Czas szybko leci... - wszystkiego dobrego dla Małego! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze marzyłam o trójce dzieci - na razie mam dwójkę i chyba na tym się skonczy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Podziwiam Cię, że przy takiej gromadce tak sobie świetnie radzisz :D Ja jeszcze nie mam dzieci i jestem ciekawa, jak to będzie u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki Słodziak :) Niech rośnie zdrowy i duży :)

    OdpowiedzUsuń
  18. a mója wlasnei dziś skończyła 3 latka :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Trójka dzieci to wyczyn :D Ja mam jedną, ma 1,5 roku i jest cudowna <3

    OdpowiedzUsuń
  20. To, czego zrobienie zajmie Ci minutę lub mniej - zrób od razu - mądrze brzmi ta zasada i podejrzewam, że przynosci wiele korzyści... chyba musiałabym i ja wprowadzić ją w nasze życie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pół roczku to juz poważny wiek, zdrówka zycze i duzo cierpliwości z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudownie! Gratuluje i niech sie swietnie rozwija dalej

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też bardzo lubię planować; nie wyobrażam sobie żyć bez tego :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniałe dzieciaki, takie do wycałowania :*
    Ja mam córkę 15 miesięczną, która jest tak żywa i wszędzie jej pełno, że trudno znaleźć chwilę dla siebie ale staram się także planować i realizować swoje postanowienia najszybciej jak to możliwe

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam duże rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale to szybko minęło. Przy dzieciach czas mi umyka między palcami. A Jasiu rosnie jak na drożdżach :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Słodziak! Jak to pięknie mieć dzieciaki które wzajemnie o siebie dbają i kochają :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ale ten twój Jaś jest fajny, przy dzieciach zawsze tak czas ucieka :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ale słodki bobas, moja córcia tak szybko rośnie że czasem żałuję że mam ją tylko jedną :P ma już 7 lat a ja coraz częściej tęsknię do czasów kiedy była słodkim bobasem :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz i Waszą obecność u mnie :)