sobota, 21 maja 2016

Poszukiwacze skarbów przyrody.

Dziecięce skarby. Muszla, kamyk, piórko czy patyk. Jak zazdroszczę dzieciom, że cieszą się i zachwycają z pozoru prostymi rzeczami. Szkoda, że my dorośli zatraciliśmy w większości tę zdolność. Brak nam spontaniczności. Mało co jest wstanie nas naprawdę zaskoczyć i zachwycić. No chyba, że właśnie... dzieci. I ich reakcja na te wszystkie zwykłe-niezwykłe otaczające nas oczywistości. Przyznam, że wiele razy właśnie dzięki nim, choć w pewnej części, powróciłam do własnego dzieciństwa.


Skarby przyrody otaczają nas z każdej strony. Każda taka znaleziona przez dzieci rzecz ma swoją historię i zachęca młodego odkrywcę do jej poznania.
Wiele odpowiedzi dzieci znajdują min. w książce Głos przyrody. Wiosna Marii Kowalewskiej i Marii Kownackiej. Jest to takie encyklopedyczne kompendium wiedzy o polskiej przyrodzie w okresie wiosennym.

W książce wydawnictwa Siedmioróg znajdziemy oprócz kolorowych ilustracji i zdjęć oraz praktycznych wskazówek dla młodego przyrodnika, także wiele opowiadań, zagadek, konkursów, które dodatkowo zachęcają do zgłębiania tajemnic natury.

Ostatnio syn mi powiedział, że tę książkę czyta się na polu (mieszkamy koło Krakowa, więc u nas na polu, nie na dworze ;). Dzieci zabierają ją do ogrodu i próbują np. szukać roślin, które się w niej znajdują, a potem czytamy wybrane fragmenty.

Książka Głos przyrody. Wiosna może też być dobrym narzędziem dydaktycznym dla nauczycieli oraz rodziców, którzy chcą zapoznać dziecko z otaczającym je światem roślin i zwierząt.


A Wasze dzieci też szukają takich skarbów? Co przynoszą ze spaceru?

13 komentarzy:

  1. To prawda, że dorośli nie doceniają tych małych rzeczy..:/ Co do wyjścia "na pole", to ja pochodzę ze stron gdzie mówi się właśnie "na dworze". Z kolei obecnie będąc w W-wie cały czas spotykam się z wersją "na dworzu", ale już do każdej z nich przywykłam i nie zwracam na to uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dworzu też słyszałam, wszystko zależy od regionu. :) Wiele osób też wybiera ostatnio najbezpieczniejszą wersję - za zewnątrz. ;)

      Usuń
  2. jak byłam mała to zawsze przynosiłam różności ze spacerów. A muszelki i kamyki to było to :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajny pomysł! Sama w dzieciństwie uwielbiałam takie mini wyprawy. Muszę koniecznie zabrać swojego chrześniaka :) Myślę, że będzie zachwycony :)

    Pozdrawiam ciepło
    Karolina z Zielona Karuzela

    OdpowiedzUsuń
  4. O "polu" słyszałyśmy, a książce nie. Warto nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe DZIECI :) Na pewno doskonale się bawiły - odkrywając przyrodę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szukanie skarbów to świetna nauka przez zabawę:) Moja Młoda miała taki czas, że znosiła kije wszelakie z podwórka. Teraz przerzuciła się na kwiatki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW!! Moja córka ma mój stary przewodnik, ale patrzac na to wydanie chyba się skusze i kupię jej taki właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja córka zawsze wraca ze spaceru z kwiatkiem lub listkiem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz i Waszą obecność u mnie :)

Ps. Reklamy kasuje, więc proszę o ich nie umieszczanie