czwartek, 26 marca 2015

Jak zachęcić dziecko do pomocy w domu?

Pochwalę się, że mam w domu prawdziwego pomocnika. Wczoraj mój prawie już 6-letni syn załadował zmywarkę, bez mojego stania nad jego głową, wszystko poukładał prawidłowo, włożył kostkę i włączył. Może to dla kogoś nic takiego, ale osobiście znam mamę nastolatka, dla którego nie tyle co opcja włączenia, ale kwestia odpowiedniego ułożenia naczyń to czarna magia. I nie to, że mu się nie chce, on naprawdę tego nie potrafi zrobić.

Syn w domu naprawdę dużo robi różnych rzeczy.
Jest często chętny do pomocy aż za bardzo. ;p

Jak zachęcić dziecko do pomocy w domu?
Pozwolić mu pomagać, kiedy tego chce.


Dziecko w okresie 2-3 lat, oczywiście opieram się w dużej mierze na moim synu, ale wydaje mi się, że większość dzieci też tak ma, chce naśladować rodzica, robić to co on, pomagać po prostu.
Rodzic jednak często niechętnie korzysta z takiej propozycji pomocy. Umówmy się. Taki 2-3 letni pomocnik tak naprawdę opóźnia wykonywanie danej czynności, może coś popsuć i jedną robotę wykonujemy dwa razy dłużej. Mówimy zatem: nie może jednak ja to zrobię, Ty jesteś za mały. Albo - daj ja to zrobię, będzie szybciej, a Ty się pobaw.

Sama czasem też tak robiłam, jednak zawsze wówczas przypominała sobie przeczytaną w jakiejś gazecie radę, aby pozwolić dzieciom na pomaganie, kiedy one tego chcą, bo kiedy będziemy ciągle powtarzać nie ja to zrobię, to wyrośnie nam taki  13-latek, którego pewnego dnia poprosimy o pomoc, a on będzie wielce zdziwiony. No jak, przecież mama zawsze mówiła, żebym tego nie robił, że sama wykona to lepiej, więc o co chodzi?

Przez długi czas syn przeszkadzał - pomagając. Opóźniał pracę, rozsypywał coś, rozlewał... Nie mówiąc o tym, jak sam wyglądał podczas niektórych takich prac. Zazwyczaj nadawał się do przebrania. A i rozbił też przynajmniej 2 kubki, przy próbie nauki zmywania. Można się było czasem zdenerwować... Ale pozwalałam mu na to.

Co obecnie potrafi? Czyli jaką i matka ma z tego korzyść?
- Syn robi sobie często sam kanapki. A mógłby za każdym razem, kiedy takową chce skonsumować, zawołać - mamo zrób mi, jestem głodny. Mało tego matce też zrobi, a i ojcu do pracy ostatnio także wyszykował.
- Załadowanie i odpalenie zmywarki oraz pralki - ale zawsze jestem obok, trzeba jednak czuwać.
- Zmywanie ręczne - on to naprawdę lubi robić, nie wiem po kim to ma, ale nikt w domu nie pała chęcią do tej czynności.
- Ogólne sprzątanie - ścieranie kurzu, mycie. Nie jest to perfekcyjne, ale myślę, że niejeden dorosły jest bardziej niedokładny. ;p
- Odkurzanie z dorosłym.
- Ścielenie łóżka w weekendy (w tygodniu, kiedy rano spieszymy się do szkoły nie ma na to czasu).
- Przygotowanie sobie ubrania na dzień następny do zerówki.
- Pomoc przy przygotowaniu posiłków.
- Pomoc przy młodszej siostrze.

Od 3 roku życia co roku pomaga w zwożeniu węgla. Pamiętam jak się uparł jak miał 3 lata po raz pierwszy. Zwiózł wówczas na swoich dziecięcych taczkach, naprawdę dużo, mimo, iż wszyscy mu mówiliśmy, żeby tego nie robił i go wręcz goniliśmy do domu.
Podobnie jest z odśnieżaniem. Sam chce, nikt go do tego nie namawia - jest to dla niego forma zabawy. 


We własnym pokoju od pewnego czasu sprząta tylko sam. Jest kilka rzeczy poukładanych nie po mojej myśli. Poprzekładał na przykład część swoich ubrań w szufladzie, wg własnej wizji. Niemniej staram się powstrzymywać przed zbytnią ingerencją, choć sugeruję, że mógłbyś to inaczej przestawić lub schować. Ale jeśli mówi, że wg niego tak jest dobrze, to odpuszczam. To jego pokój, a sama czy lubię jak mi moja mama mówi, że mam coś źle postawione? No nie.

Nigdy nie zmuszam syna do zrobienia czegoś. Nigdy nie mówię - masz to zrobić.

Najczęściej sugeruję, że coś jest ewentualnie do wykonania, zazwyczaj w wesołej formie, np. Kuba jest zadanie wodne do wykonania, czy się tego podejmujesz? I pokazuję, że coś trzeba by umyć. Lub jest brudna robota do wykonania (chodzi o umycie ziemniaków ;p).

Dużo też robimy razem, np. jeśli chodzi o gotowanie czy sprzątanie.

Wiele rzeczy syn wykonuje jeszcze nie dokładnie, ale to tylko kwestia wprawy, bo chęci są, a to najważniejsze. Wiem, że po prostu będę mogła na niego liczyć.

Kuba wie też, że pewnych rzeczy nie wolno mu jeszcze robić - w tym obsługa kuchenki, piekarnika itd. Ma jednak zapędy do wykonywania niektórych, nieodpowiednich dla jego wieku, jeszcze prac, czym przeprawia matkę o wzrost ciśnienia.


Co syna zniechęca do ewentualnej pomocy?
Jeśli zauważy, że poprawiłam po nim to co zrobił. Dlatego, staram się robić te poprawki, tak, żeby tego nie widział. Kiedy jednak to zauważa bywa mu czasem przykro, zdarzyło się, że nawet płakał i się na mnie obraził. Ogólnie jest dosyć ambitny. No niestety też nie lubi przegrywać, miał z tym problem jeśli chodzi o np. gry, ale na ten moment jest już dużo lepiej, bo staraliśmy się nad tym pracować.

Jest jeszcze kwestia nagrody za wykonaną czynność.
Uważam, że jest to sprawa indywidualna. Jednak nie popieram dawania nagrody za każdą wykonaną rzecz - bez przesady... Ale od czasu do czasu - czemu nie. Można coś dziecku kupić lub w przypadku starszych dać kieszonkowe.

Ogólnie dziecko powinno mieć taką świadomość, że mieszkamy razem i wszyscy dbają o dom. Nie sprzątamy, bo liczymy na zapłatę, tylko dlatego bo tak się robi po prostu. Uważam, że syn na chwile obecną ma właśnie taką świadomość i to rozumie.

Syna motywuje też bardzo pochwała z naszej strony, czy też dziadków. Ale nie na zasadzie, o fajnie. Rodzic powinien wykazać większe zaangażowanie.

Często też chwalę syna przed znajomymi. Mówię, co zrobił, albo jak się ładnie zachował a pomijam te złe sytuacje. Co ciekawe jestem tutaj w mniejszości, bo większość rodziców narzeka na swoje pociechy, wytyka ich niewłaściwe zachowanie czy błędy, oczywiście nie rzadko w obecności samych dzieci. Nie jest to fajne. Sama pamiętam takie sytuacje z mojego dzieciństwa i choć udawałam, że mnie to nie rusza, było mi po prostu bardzo przykro, nie motywowało mnie też to do zmiany postępowania.

To się trochę pochwaliłam, ale jako matka mam takie prawo, a jak. Być może komuś ten wpis w jakiś sposób zasugeruje jak można zachęcić dziecko do pomocy w domu.

Oczywiście Wy również, jeśli chcecie, możecie się pochwalić umiejętnościami Waszych dzieci oraz sposobami, jakimi je zachęcacie po pomocy w domu.

Ps. Post ten poleciła na swoim FB Dorota Zawadzka. :)))

97 komentarzy:

  1. ja mam córę 3 letnią i popieram wszystko o czym piszesz! Mam nadzieje ze majac 6 lat bedzie dalej tak chetna jak Twój syn:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli teraz interesuje się takimi różnymi domowymi czynnościami, to później pewnie też będzie chętna do pomocy :)

      Usuń
  2. Jaki samodzielny chłopak :)
    Dziś Niko sam wyniósł talerz do mycia po zjedzonej kolacji po sobie i po mnie :)
    Starsi też są ganiani do pracy w końcu sama nie mieszkam w tym domu :) Każdy ma swoją ulubioną czynność oraz znienawidzoną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie tylko mama jest od sprzątania, a niektóre rzeczy wykonać trzeba, czy się lubi, czy nie

      Usuń
  3. Chwal się chwal, a jak, masz pełne prawo, w końcu to nie tylko sukces syna, ale przede wszystkim Twój :-) Brawo dla Was obojga :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Ja taka byłam,w wieku 12 lat nie byłam w stanie zrobić nic,dopiero po 12 roku życia mama wzięła mnie w obroty i wyrosłam na jakiegoś tam "małego"pomocnika :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że w tym wieku jednak zamieniłaś się w takiego pomocnika, bo akurat jest to okres kiedy młodzi ludzie niechętnie podejmują różnego typu prace domowe, jeśli wcześniej nie byli do tego przyzwyczajeni.
      pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Zgadzam się z Tobą, że dziecku trzeba pozwolić na pomoc nawet jeśli oznacza to podwójną robotę dla nas oraz wydłużenie czasu... wiadomo, sami zrobimy coś szybciej i lepiej, ale przez to nasze dziecko nie nauczy się samodzielności. Jestem przeciwna płaceniu dziecku za prace domowe - dom jest wspólny i wszyscy powinniśmy o niego dbać, a jeśli odpowiednio pokierujemy naszą latoroślą, będziemy mieć z niej pomoc. Świetnie tu pasuje powiedzenie " czym skorupka za młodu...'

    Moja córka jest starsza, aktualnie przechodzimy tradycyjną reakcję nastolatka na wszystko, czyli " później, zaraz, mam czas, nie chce mi się", jednak ufam, że to tylko chwilowe, bo zawsze bardzo chętnie uczestniczyła we wszystkich pracach w domu... zwłaszcza w gotowaniu:) Pamiętam początki - kuchnia wyglądała jak po przejściu huraganu, a ona sama nadawała się tylko do kąpieli, ale było warto... nasze przyzwolenie i cierpliwość na pewno zaprocentuje w przyszłości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, najlepiej wykorzystać moment kiedy dziecko samo chce pomagać i wciągnąć je w te różne domowe sprawy. A córka pewnie ma chwilowy kryzys, nastolatki tak mają, ale pewnie to nie potrwa długo.

      Usuń
  6. Brawa dal tak dzielnego Malucha i chętnego do pomocy. Też uważam, że jesli Nasze pociechy chcą Nam pomagać nie powinniśmy im tego bronić (choć sama jeszcze w tym wieku nie mam - muszę jeszcze trochę poczekać :)) Chrześniak mojego męża ma 11 lat i nic nie potrafi zrobić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest sporo takich dużych dzieci, nastolatków, którym rodzice pozwolili nic nie robić, a zmienić nastawienie w takim wieku jest już trochę trudno. Najlepiej od początku, jak dziecko jest małe, nawet jak trochę przeszkadza, ale za jakiś czas jest efekt. :)

      Usuń
  7. Duzo madrych rzeczy napisalas. Zgadzam sie z nimi. Mam jedno pytanie odnosnie kieszonkowego? Zamierzasz je dawac swoim dzieciom? Jesli tak od jakiego roku zycia? Mi rodzice nigdy nie dawali, moim znajomym tez nie. Dawali na jakies wyjscia, mialo sie tez swoje pieniadze od babc itd..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kieszonkowym było trochę podobnie - dostawało się na urodziny, od babci, plus od chyba 12-13 roku życia dostawałam drobne pieniążki do szkoły na coś do jedzenia plus dojazd. Żeby sobie cokolwiek zaoszczędzić chodziłam na nogach do szkoły, chyba, że była brzydka pogoda. ;)))

      Ja mam zamiar dawać kieszonkowe, jednak nie planuję od jakiego momentu to będzie. Zobaczę po prostu jaka będzie potrzeba i postawa syna, a później córki.
      :)

      Usuń
  8. Jak zachecic dziecko do pomocy ?!
    Dla mnie odpowiedz byla prosta - pozwolić ;)

    Choc jak czytam co piszesz, to ...zgadzam sie , nie dla wszystkich to jest oczywiste.
    Jeszcze w kraju, gdzie "szanujaca sie " rodzina ma panią do sprzątania... Bo jak nauczyć dziecko samodzielnosci i sprzatania po sobie jak rodzice mowia zostaw, pani Jelena / Maria/ Joana / Laura to zrobi.....
    My mamy pania od " brudnej " roboty - lazienek, okien i raz w tygodniu podlog, ale poza tym reszta nalezy do nas . Do moich panienek rowniez. A najbardziej lubią piec...... Jak slysze mama choc zrobimy Muffiny ...to czasem mam ochote uciekac..... To jak nie muffiny to chociaz tartę .....


    Ale dla Twojego chlopaka brawa :):):) i dla ciebie tez, za madre macierzynstwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mnie też by się czasem taka osoba do pomocy przydała, choćby od czasu do czasu. ;)
      My pieczemy rzadko, ale jak już to syn też jest chętny, przynajmniej częściowo pomaga, np. przy wykrawaniu ciasteczek. ;)

      Pozdrawiam Aniu :)

      Usuń
  9. U mnie to samo, z tym że zmywarki nie mamy i nie chcę ale pranie włączy ! :D Wiem ile proszku, ile płynu czy też gdzie wrzucić kostkę czy żel :) Oj zdolnych mamy chłopaków zdolnych! A najlepiej robi kanapki:D Bo masła nie lubi to i nam żałuje ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he - u nas na początku syn dawał masło miejscowo - w jednym grubo, a w innych częściach praktycznie nic, ale teraz doszedł do wprawy. ;)

      Usuń
  10. My już pozwalamy Olusiowi na udział w codziennych zajęciach domowych. Chętnie ze mną odkurza, sprząta szmatką, zamiata. Z czasem zapewne będzie tych czynności coraz więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :)) Też widzę, będziesz miała dobrego pomocnika. :)

      Usuń
  11. Dzieci często mają ten zapał. Ja pamiętam siebie, gdy byłam mała, uwielbiałam sprzątać, pomagać itp. Mama wtedy mówiła, że zobaczę, że w przyszłości nie będzie mi się tak już chciało. Faktycznie, czasami taki leń złapie człowieka, że godzinami się za coś zabiera. :) Jednak bardzo dobrze, że Twój syn od najmłodszych lat uczy się samodzielności i wykonywania prac. Oby zawsze miał z tego frajdę, a nie zaczął widzieć te wszystkie zmywania naczyń, włączania zmywarki i innych czynności jako konieczny obowiązek, bo wtedy się wszystkiego odechciewa. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, mnie też się często nie chce czegoś zrobić, no ale trzeba. Mam nadzieję, że nawet jak nie będzie widział wykonywaniu tych różnych czynności zabawy, bo teraz tak często jest, to jednak będzie pomagał.

      pozdrawiam

      Usuń
  12. No,no,no..masz wspaniałego pomocnika! My z córeczką jeszcze daleko do wspólnych porządków, ale na pewno będę chciała w niej zakorzenić chęć do pomocy..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, u Ciebie może być podobnie, trzeba tylko dostrzec ten moment, kiedy dziecko zaczyna się interesować domowymi czynnościami i samo chce coś zrobić :)

      Usuń
  13. przyznać trzeba, że Twoje zdjecia są dowodem na to jak pomocne mogą być dzieci :) Aż miło popatrzeć. I wyczuwa się w tym ogromny szacunek do rodzica... zapewne każdy to tak odbierze...

    Pomarudzić czasem muszą - taka ich natura :)

    Pozdrawiam, MG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Pomarudzić - wiadomo, nam dorosłym też się to zdarza. ;)

      pozdrawiam

      Usuń
    2. Ja marudziłam ostatnio - ale miałam ku temu powody -zapewniam ;)

      Usuń
  14. O Masz święta rację. Mam w rodzinie przykład takiej 7-latki. Swojego synka też tak zamierzam poprowadzić. Mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości na te wszystkie próby i podejscia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku niestety bywa różnie i można mieć dość takiego pomocnika... no ale to potem procentuje na przyszłość.

      Usuń
  15. Oby mu nie przeszło. Mój syn jak był mały to płakał jak umyłam podłogę a on nie miał co robic. Teraz trochę wyrósł z tego pomagania zdecydowanie woli umyć samochody niż podłogę w domu. Dzięki Bogu, mam jeszcze córkę i jak przyjeżdża na weekend to pomaga mi w domu i w kuchni. Ty też masz córkę więc pomocników nie powinna Ci zabraknąć.
    Zgadzam się z tym, że mądre macierzyństwo procentuje na przyszłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))
      Jak by co to mam nadzieję, że i na córkę będę mogła liczyć.

      Usuń
  16. Wow, gratuluję Syna! :)). Godne pochwały. ;). U nas Jaśmina na razie lgnie tylko do wszelkich mioteł i szufelek, pełzając po podłodze ;))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      No to już pierwsze oznaki zainteresowania domowymi sprawami są u niej ;) :)

      Usuń
  17. Świetnie, że masz takiego pomocnika! Jeszcze jak córcia podrośnie to Ty będziesz odpoczywać, a dzieciaki sprzątać ;-) a tak poważanie to podoba mi się Twoje podejście do kwestii pomagania w różnych sprawach przez dzieci :-) Będę się w przyszłości starć żeby mój synek też pomagał mi w domu, bo tak jak mówisz dom jest wspólny i wszyscy w nim mieszkamy i korzystamy z niego więc dlaczego tylko kobieta miałaby sprzątać ?

    Pozdrawiam :-)

    P.S. Zdjęcie jak Syn robi kanapki świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie tylko mama jest od sprzątania. Ja mam to szczęście, że i mąż dużo pomaga, więc syn to widzi i przyjmuje za normę, że mężczyźni też wykonują dane prace.

      pozdrawiam

      Usuń
    2. Hmmm, "pomaga"? Dlaczego mężczyzna tylko "pomaga" (w domu, przy dziecku...)? Jakos o żadnej kobiecie nikt nigdy nie powiedział, że "pomaga". Bo to jej obowiązek? Właśnie, że nie tylko jej! Moim zdaniem my, kobiety, powinnysmy wreszcie przestać mowić i pisać o "pomaganiu".

      Usuń
  18. prawda prawda. moi chlopcy mimo, że jeszcze mniejsi od Twojego, ale chętnie angażują się w każdą czynność sprzątającą. Ulubiony przyrząd?-mop:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że też masz swoich małych pomocników :))

      Usuń
  19. Ja nie mam nic przeciwko pomocy mojej Córki w kuchni. Ma trzy latka, a ostatnio wpadam ciągle w szok. Prosi mnie (byłam zajęta) żebym zrobiła z nią sok pomarańczowy "Idź poproś tatę". Tata standardowe "za chwilę". Co zdążyła zrobić w tym czasie? Wyciągnąć z wiszącej szafy wyciskacz (weszła na taboret, a potem na blat), przekroić (!) pomarańcze i przyjść po tatę. Gdy zobaczyłam jakim nożem operowała serce mi stanęło. Sama też posmaruje chleb masłem i np. białym serkiem czy pastą. Angażuję ją do pieczenia, miesza w garnkach, słowem - będzie z niej świetna kucharka :) A że sprzątania mam 3x tyle, czas się wydłuża... Każdy się uczył powoli zanim doszedł do perfekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, może faktycznie mieć talent do gotowania.
      Ja synowi nie pozwalam na operowanie takim normalnym, ostrym nożem, ale z mężem wiem, że takiego używają np. do przygotowania obiadu, co trochę mi się nie podoba.

      Usuń
    2. Ja też jej nie pozwalam. Do smarowania ma swój nożyk z małego zestawu sztućców z Ikei. Ale skoro tata nie zareagował od razu to się obsłużyła sama..

      Usuń
  20. Jaki cudny pomocnik :-)
    Ja mam w domu 4,5 latka i jak Twój synek z chęcią nam pomaga. Jak tylko oczywiście ma na to ochotę :-)
    Dzieci bardzo lubią jak się je angażuje w codzienne czynności domowe.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, dzieci lubią robić coś razem z rodzicami.

      pozdrawiam :))

      Usuń
  21. Mój mały pomocnik ma dopiero 2 latka, ale jak mu powiesz, że odkurzamy to już biegnie po odkurzacz, pranie-wyciąga brudne rzeczy z kosza i wkłada do pralki, obiorę mu jabłko-wynosi talerzyk z obierkami. Czasami aż jestem w szoku i mam nadzieję, że mu to szybko nie minie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, jak mu będziesz pozwalać, to pewnie mu nie minie.
      Mój syn miała taki etap właśnie ok. 2-3 lat, że bał się odkurzacza, mamy taki dosyć głośny, ale potem mu to przeszło i teraz normalnie odkurza z naszą pomocą.

      Usuń
  22. takie dziecko to skarb, gratulacje!
    Mnie widocznie mama od małego nie dopuszczała do domowych prac, bo później ciężko już mnie było zagonić i niestety do teraz została mi niechęć do większości domowych obowiązków ;) no ale jak mus to mus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie pałam chęcią do tych domowych obowiązków, ale z drugiej strony też nie lubię zbytniego bałaganu w domu, więc cóż - trzeba ;) Co ciekawe syn mnie często motywuje, nie mogę i nie chce pokazać przy nim takiej postawy lenia. ;)

      Usuń
  23. Zdecydowanie popieram zachęcanie dziecka do pomocy w domu od najmłodszych lat. W formie zabawy i wspólnego czasu uczą dobrych nawyków. Bardzo fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cudowna postaw, jesteś cudowną matką:) A synek niesamowity:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, bardzo mi miło, szczególnie, że nieraz człowiek się zastanawia, czy coś dobrze robi, albo nawet nie wie jak postąpić. Ale staram się. :)
      pozdrawiam

      Usuń
  25. Mój synek ma prawie 3 latka i też zachęcam go do pomocy. Czasami mu się chce a czasami nie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wieku dzieci właśnie raz chcą pomóc, a raz nie mają na to ochoty. Ważne, żeby pozwalać, jak własnie chce, to wówczas go zachęci do dalszej pomocy. :))

      Usuń
  26. Czytając Twój post,przypomniał mi się serial ,,Rodzinka.pl" gdzie chłopacy praktycznie nic w domu nie robią a jak ich ktoś zmusza do pracy to traktują to jako wyzysk :-P dlatego fajnie że Twój syn taki ambitny no i że Ty zaszczepiasz mu takie zdrowe zachowanie:) mój syn(niecale 2 lata) sprząta czasem zabawki,lubi ze mną odkurzać i robic pranie ;-) a ostatnio powykladal mi sztućce ze zmywarki do szuflady,rośnie mały pomocnik:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądam czasem ten serial - mają fajne odcinki, a nieraz to ręce opadają co oni tam pokazują, choć wiem, że niby to ma być tak na wesoło. No ale tych dwóch - dorosłych już praktycznie synów, ich zaangażowanie w pomoc w domu oraz sama umiejętność wykonywania czynności jest często na poziomie takiego 3-4 latka. ;p

      Usuń
  27. Wspaniałego masz synka. Moja córka właśnie chciała pomagać, ale przy tym bardzo brudziła, więc ją upominałam. Teraz ma osiem lat i nie angażuje się w prace domowe. Czy jest jeszcze szansa na naprawienie błędu? Córka jest leniwa, trzeba wszystko za nią robić, niechętnie bierze się do lekcji. I jeszcze niegrzecznie się odzywa. Ech... Cóż robić? Może napiszesz post na tego typu temat ? Za ten post bardzo dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że zawsze jest możliwość zmiany postawy dziecka, choć w wieku 8 lat jest to już trudniejsze i na pewno będzie wymagało większego wkładu pracy.
      Może na przykład zacząć od wspólnego pieczenia ciasteczek? My nie tak dawno piekliśmy - potem syn wziął do szkoły te ciasteczka - częstował dzieci i panie. Oczywiście chwalił się wszystkim, że on też je robił. Był bardzo zadowolony, że zjedli i im smakowało.

      Usuń
    2. Najlepiej zacząć od dziś:)

      Usuń
  28. bo jak się nie zmusza, to się wszystko chce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej pod presją, ja sama też tak nie lubię ...

      Usuń
  29. super post, jest do przemyślenia, bo faktycznie gdy ja byłam dzieckiem rodzice mnie odganiali i nie nauczyłam się niczego.. dopiero gdy sie wyprowadziłam wpadłam w obłęd... ( jesu.. jak działa pralka?!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) ;) No tak potem trzeba przejść przyspieszony kurs obsługi różnych urządzeń :)

      Usuń
  30. Wielkie brawa, niejeden nastolatek nawet połowy tego nie zrobi

    OdpowiedzUsuń
  31. moje chętnie pomagają,znaczy starsza już taka obrotna jest,bo młodsza to ma problem ze sprzątaniem nawet po sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może starsza siostra ją wciągnie, często się naśladuje starsze rodzeństwo.

      Usuń
  32. U nas jest pieczenie ciast,ciasteczek( większą czesc wykonywana przez małego,ja odmierzam i sprawdzam z przepisem i wkladam do pieca),panierowanie miesa,ryb, zamiatanie,odnoszenie talerzy,rzeczy do prania, segregowanie prania( wspolnie) ,wkladanie do pralki i ustawianie prania, zdejmowanie prania z linki ,podawanie przy wieszaniu ,wysylanie listów,pamietanie co kupić i wspolne zakupy,czasem noszenie czegoś lekkiego do domu, odbieranie przesylek z poczty ,segregowanie skarpetek itd. Wiadomo wiele robimy wspolnie,bo mamy ma ok 3 lat( juz niedlugo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Naprawdę świetnie sobie radzi. :)

      Usuń
  33. Mój w tym wieku też był takim pomocnikiem.. Niestety z wiekiem mu przeszło;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczy jak to będzie u nas. ;) :) Mam nadzieję, że jednak będzie pomocny.

      Usuń
  34. Moja córka uwielbia pomagać ale na tym etapie, to raczej przeszkadza. Ale często jej pozwalam pomóc, bo wiem, że sprawia jej to radość.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci w tym wieku naprawdę cieszą się, kiedy mogą coś robić z rodzicem, pomagać w zwyczajnych czynnościach, no ale dla samego rodzica to też wyzwanie, bo, jednak taki pomocnik przeszkadza trochę.

      Usuń
  35. Masz bardzo dobre podejście.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  36. Wiesz nie mam jeszcze dzieci, ale to na prawdę świetne rady. Powiem szczerze, że kiedyś się zastanawiałam jak to będzie i co zrobić, żeby dobrze wykształcić w dziecku te nawyki. Świetnie to ujęłaś ; ))

    OdpowiedzUsuń
  37. Ah, taki pomocnik to prawdziwy skarb!
    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego weekendu :*
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :)
      Również życzę udanego weekendu

      Usuń
  38. Wspaniałego masz syna :-)
    Ja zachęcać nigdy nie musiałam mojego. Zawsze chętnie służył pomocą, sam od siebie robi wiele rzeczy a dopiero za tydzień skończy 4 lata :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twojego syna też świetny chłopak. :)

      Usuń
  39. To Twoj syn chodzi juz do szkoly? Wydawalo mi sie, ze do przedszkola :)

    OdpowiedzUsuń
  40. mój 6 letni synek sam robi pranie co prawda ukradkiem na niego zerkam ale radzi sobie super i mi nie pozwala zblizać się do pralki

    OdpowiedzUsuń
  41. ja tez zachęcam moich chłopaków do pomocy, szczególnie w weekendy, wspólne przygotowanie posiłków, sprzątanie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz i Waszą obecność u mnie :)

Ps. Reklamy kasuje, więc proszę o ich nie umieszczanie